Zombie SS (seria)

Zombie w naszej popkulturze istnieją już od ponad półwiecza i ciągle jak na swój stan, trzymają się w miarę dobrze. Obecny wygląd i zachowanie umarlaków zawdzięczamy jednak Georgowie Romerowi, który w 1968 wpuścił do kin, Noc Żywych trupów i na stałe z więźniów wudu zrobił głodne mięsa potwory, a jego produkcja do dziś uważana jest za klasyk z gatunku horrorów. Twórcy jednak lubią trochę poszaleć i pozmieniać, no i bardzo dobrze. Jednym wychodzi to ciekawie, 
a drugim... (o tym może lepiej nie będę pisał). Zastanawia was jednak, co by się stało, gdyby scenarzyści postanowili złączyć szkopa z zombie? Jeżeli tak, to zapraszam was do lektury...



Umarlaki, które przypominały nazistowskich żołdaków po raz pierwszy, spotkałem w serii Sniper Elite: Nazi Zombie Army. Nie była to może, zbyt przełomowa gra w porównaniu do pełnoprawnych odsłon z tej serii, ale przez krótki okres pozwoliła mi nieźle się zabawić. Gdyby znalazł się kiedyś czas i ktoś chętny do multi to z chęcią wróciłbym do tej produkcji i może nawet bym ją przeszedł do końca. Nie o grach jednak jest ten materiał, mimo że dobrze czuję się w takich tematach. Dzisiaj przyszedłem do was z pewnym filmem pod tytułem Zombie SS. Jest to norweska produkcja należąca do filmów grozy i czarnej komedie. Przyznam się, że coś mnie ciągnie do takich gatunków, nie wiem jednak co... ale może lepiej, żebym tego nie wiedział. Oglądając tę produkcję, momentami nawet współczułem głównym bohaterem i od razu mówię, nie chciałbym się znaleźć na ich miejscu, wy zapewne też.


Studenci medycyny postanawiają co nieco odpocząć od nauki i wybrać się w góry do chatki swojej znajomej. Po zakwaterowaniu się odwiedza ich pewien mężczyzna będący mieszkańcem wioski. Poznają oni historię pewnego natarcia miejscowych w 1945 na Niemców, które kończy się dość tragicznie dla części nazistów. Jednak jednemu z Batalionów udaję się uciec, z czasem jednak i tak ludzie Herzoga pożegnali się z życiem, po czym powrócili, by szukać zemsty. Grupka studentów nie uwierzyła jednak w tę historię, czego z czasem na pewno będą żałowali. Tak się prezentuję zarys pierwszej części filmu... historia wydaję się ciekawa, mimo naprawdę kilku głupich scenek (było się, chociaż z czego pośmiać). 

Druga część nie odstępuję jedynce nawet na krok i momentami jest nawet lepsze, możliwe, że reżyser nauczył się czegoś na swoich błędach. Jedyny ocalały z grupki zostaję oskarżony o zabójstwo swojej dziewczyn i ma trafić za kraty. Nie chcąc się z tym pogodzić, ucieka i postanawia uratować świat wraz z pomocą grupki zapaleńców i armii rusków. Czy to mu się uda? Tego moi drodzy musicie dowiedzieć się już sami. Boję się, że wam coś zespoilerowałem, ale nie chciało mi się pisać żadnych miesięczników, a ni tym bardziej osobnych postów na temat tych filmów, a po prostu chciałem wam o nich co nieco opowiedzieć.


W norweskiej produkcji zagościło wielu aktorów z tego oczywiście kraju. W rolę dowódcy Niemców, czyli Herzoga wcielił się Ojran Gamst, który bardzo ciekawie przedstawił swoją postać. Vegar Hoel w roli Martina, również był niczego sobie i bardzo dobrze rozwinął swoją postać na przestrzeni dwóch produkcji. Z takiej przysłowiowej łajzy, stał się kimś, z kim należy się liczyć. Może i ja bym wziął się za siebie...


Tommy Wirkola stworzył niczego sobie filmy, który tak na rozluźnienie spokojnie można sobie puścić i obejrzeć w wolnej chwili. Nie brakuję tu głupawek, ale jeżeli weźmiecie pod uwagę, że nie jest to kina ambitne, to spokojnie z przymrużeniem oka możecie to obejrzeć i nawet dobrze się przy tym bawić.

Tytuł: Zombie SS/ Zombie SS II
Reżyser: Tommy Wirkola
Data Premiery: 2009/2014


Trzymajcie się i do zobaczenia za tydzień


Popularne posty z tego bloga

Kaznodzieja: Zdarzyło się w Teksasie

Początek końca#1