Chata

Parę lat temu na rynek trafił pewien Bestseller. Autor w książce zapowiadał iż wszystko jest spisem historii jego przyjaciela, jak było naprawdę trudno stwierdzić. O tej książce usłyszałem po raz pierwszy na lekcji Religi w podstawówce, jak się nie mylę. To co się dowiedziałem brzmiało w miarę ciekawie, ale wtedy jeszcze mnie zbytnio nie zaciekawiło, musiało minąć kilka lat. Ten czas nie dawno nadszedł, a ja zabrałem w sobie siły i zakupiłem Chatę żeby poznać prawdę jaką w sobie kryła... 

Tytuł: Chata 
Autor: Wm. Paul Young
Pierwsze wydanie: Maj 2007
Wydawnictwo: Nowa Proza

Na początku powinienem napisać coś na temat autora, bo facet odwalił naprawdę porządną robotę. Young urodził w 1955 roku w Kanadzie i pochodził z misjonarskiej rodziny z która spory kawał swojego dzieciństwa spędził Paupui. W czasie swojej młodości wielokrotnie był molestowany seksualnie, przez co jego wiara w Boga traciła w tym czasie lekko na na sile. Po powrocie do rodowitego kraju próbował żyć normalnie. Po skończeniu szkoły, zapisał się do seminarium, jednak rzucił je po poznaniu swojej drugiej połowy. Po parunastu latach napisał powieść Chata, która początkowo była przeznaczona jedynie dla jego bliskich, tak jednak spodobała się wszystkim, że postanowił ją wydać. Jako, że żadne wydawnictwo nie chciało się za to zabrać, musiał wydać na to swoje pieniądze i założyć własne wydawnictwo.


Ścieżka, którą szedł Mack, oddalała się od jeziora, omijała wodospad i biegła dalej w gęstwinę cedrów. Zaprowadziła go prosto do skalnej ściany z ledwo widocznym zarysem drzwi. Wszystko wskazywało na to, że powinien przez nie wejść, więc pchnął je z wahaniem. Jego dłoń przeszła na wylot, jakby nic tam nie było. Mack ostrożnie ruszył przed siebie i całym ciałem przeniknął przez to, co wyglądało na solidne kamienne zbocze góry.

Z tego co przeczytałem we wstępie, jest to spis opowieści długoletniego przyjaciela naszego autora czyli Mackenzie'ego Allena Phillipsa. Dzięki temu stwierdzeniu było mi łatwiej wczytać się w to wszystko i poczuć moc tej powieści, co było strasznie czadowym uczuciem. Sam Paul Young w powieści pojawił się kilka razy co naprawdę pozwalało uwierzyć mi w to, że to wszystko mogło wydarzyć się na prawdę i w to szczerzę wierzę. Zanim przejdę do lekkiego zarysu fabuły i mojej opinii na temat książki, to chciałbym ogłosić iż w marcu przyszłego roku na ekranach kin pojawi się ekranizacja tej powieści. Jeżeli przeczytacie ją i stwierdzicie że to jest naprawdę ciekawa, to spokojnie możecie na ten film wydać parę złoty. Liczę też na to, że za parę miesięcy nie będę wstydził się swojej rekomendacji...


Książka ta jest napisana dość przyjemnym stylem, dzięki czemu czyta się ją w miarę szybko. Nie liczę oczywiście momentów, kiedy pojawiają się pytania ,,Dlaczego?" oraz ,,Za jakie grzechy?". Zacząłem ten fragment pisać tak pozytywnie, ale początek książki nie jest aż taki kolorowy...jest taki jak życie-nieprzewidywalny. Wszystko zaczyna się od śmierci córki głównego bohatera. Mack przez kilka lat jest ofiarą Wielkiego Smutku, do czasu aż przychodzi do niego tajemniczy list z podpisem u dołu- ,,Tata". Protagonista nie wie za bardzo co robić, niby chcę poznać prawdę...ale boi się że po drugiej stronie może być morderca, chociaż równie dobrze może tam być też jakiś żartowniś lub sam Bóg. Pakuję on swoje rzeczy i wyjeżdża do Chaty, która kilka lat temu przyniosła mu tyle bólu. To tam odnaleziono krew i strzępki sukienki jego córeczki...

 Dotarłszy na ganek, znowu przystanął. Ze środka wyraźnie dobiegły głosy. Mack zwalczył nagły impuls, żeby uciec, jakby był dzieckiem, które rzuciło piłką do ogródka sąsiadów. Jeśli w tym domu jest Bóg, ot by się zdało na nic, prawda? Zacisnął powieki i potrząsnął głową, żeby odpędzić halucynacje i wrócić do rzeczywistości. Ale kiedy otworzył oczy, wszystko wyglądało tak samo jak przed chwilą. Ostrożnie wyciągnął rękę i dotknął drewnianej poręczy.

Jak łatwo się domyślić głównym bohaterem powieści jest Mack. Po śmierci swojej kilkuletniej córki, jego życie traci trochę na sensie. Po otrzymaniu tajemniczego listu, wyrusza na spotkanie z prawdą. W tajemniczej Chacie spotyka trzy osoby i próbuję dowiedzieć się czemu Bóg pozwolił jego rodzinie tyle cierpieć....Pierwszą poznaną osobą jest właśnie sam Stwórca, który w tym wydaniu jest Czarno skórą kobietą. Lubi on słuchać muzyki, która jeszcze nie wyszła i gotować. Drugą osobą jest natomiast jej syn, czyli Jezus. Nikogo nie powinno zdziwić że jest on żydem...Do tego warto też dodać, że jest on bardzo sympatyczną postacią, to samo stwierdził nawet główny bohater. Na koniec postanowiłem zostawić Ducha Świętego to znaczy Saryou czy jakoś tak. Jest ona miłośniczką ogrodów i bardzo miłą osobą, zresztą tak samo jak cała Trójca Święta... Napisałbym coś więcej na temat bohaterów, ale jeszcze jedno słówko i lektura tej książki nie byłaby wam do niczego potrzebna, a to akurat nie jest moim celem.

-Wyrzuć to z siebie-usłyszał szept i nareszcie był w stanie to zrobić. 
Zamknął oczy, kiedy pociekły z nich łzy. Jego umysł zalały wspomnienia Missy, książeczek do kolorowania, kredek, podartej, zakrwawionej sukienki. Płakał długo, aż wypłakał z siebie całą ciemność, tęsknotę i poczucie straty, i nie zostało w nim już nic. Lecz nadal zaciskał powieki, kołysał się w przód i w tył i błagał...

Plusy:
-Ciekawa fabuły
-Bohaterowie z krwi i kości
-Ucząca pokory
-Pokazująca odcienie świata w jakim żyjemy
-Poruszająca

Minusy:
-Zakończenie, mimo że było naprawdę mocne...to mi się nie spodobało


Podsumowując  jest to bardzo ciekawa książka, poruszająca nieco nasze myślenie.
Dzięki niej możemy zastanowić się nad kilkoma sprawami, na które normalnie nigdy nie zwrócilibyśmy uwagi.

Ocena:10/10

Kończąc, życzę wam Wesołych i dobrze spędzonych Świąt Bożego Narodzenia. Niech Bóg ma was w swojej opiece :) 

Popularne posty z tego bloga

Kaznodzieja: Zdarzyło się w Teksasie

Zombie SS (seria)

Dead Rising 3