Baśnie: Arabskie noce( i dnie)

Przez kilka tygodni nie udzielałem się zbytnio na blogu. Możliwe że za tydzień lub dwa dowiecie się co było tego przyczyną. Wiele osób może to rozśmieszyć, ale znając szczęście będą też tacy co mnie zrozumieją. Parę miesięcy temu udało mi się w końcu przeczytać siódmy tom Baśni, a dzisiaj postanowiłem wam trochę o nim opowiedzieć...


Tytuł: Baśnie: Arabskie noce (i dnie) 
Scenarzysta: Bill Willingham 
Rysownicy: Mark Buckingham, Steve Leialocha, Jim Fern, Jimmy Palmiotti, Andrew Pepoy 
Wydawnictwo: Vertigo/ Egmont 
Zbiór składa się z zeszytów: Fables#42-47
Cena:49.99 zł 

Siódmy tom Baśni jak już wspomniałem we wstępie czytałem parę miesięcy temu. Po lekturze miałem jednak pustkę w głowię i nie wiedziałem co napisać. Musiało minąć trochę czasu, żebym znowu zabrał się za pisanie recenzji ze świata Baśniowców. Teraz przejrzałem już trochę na oczy i stwierdziłem, że wezmę się za ten komiksy i co nie co na jego temat napiszę. Do trójki wcześniejszych autorów dołącza Ferna, Palmiotti i Pepoya. Wprowadzają oni nieco świeżości do serii, chociaż nie każdemu może to się spodobać. Willingham swoją rolę jako scenarzysta spełnił jak zwykle rewelacyjnie, albo po prostu go wychwalam bo podoba mi się sama koncepcja Baśniowców żyjących tuż obok nas.




-Podjąłem decyzje, Jususfie. Postanowiłem uwolnić niewolników. Władze Baśniogrodu mają rację. To świat nowego porządku. 
-Ależ Panie! 
-Sporządź właściwe pismo, dobrze? Już jestem spóźniony na basen. 
-Ale panie, nie... 
-Ma być gotowe gdy wrócę. 

Główna oś fabularna komiksu jak zwykle w przypadku tego autora była bardzo ciekawa, lecz jej potencjał nie został do końca wykorzystany. W tym tomie nasz scenarzysta postanowił wprowadzić kilka nowych i barwnych postaci, o których postaram się napisać nieco później. Akcja Arabskich nocy (i dni) rozpoczyna się od przyjazdu Sinbada wraz z całym karawanem pod siedzibę główną FabelTown. Nasi bohaterowi są zaskoczeni. Nie wiedzą co się dzieję dopóki na jaw nie wychodzi czyjeś niedociągnięcie. Po rozmowie głów państw, dochodzi do koszmarnej rzeczy. Czarownik pracujący dla Sinbada uwalnia Dżina i jeżeli nikt go nie powstrzyma to wiele osób może stracić swoje życie. Tak prezentowałaby się pierwsza historia, a druga będąca balladą opowiada natomiast o miłości. Rodney i June są w sobie szaleni zakochani. Ich związek nie może jednak zrodzić żadnego potomstwa, ponieważ są tylko zwykłymi lalkami wyrzeźbionymi przez Dżeppeto niczym Pinokio. Czy ich miłość pokona przeciwności losu? Czy mimo złego nastawienia ich plemienia do ludzi, oni przyjmą ludzką formę? Żeby się tego dowiedziecie musiałbym wam zdradzić resztę fabuły, a nie taki zamysł ma mój tekst...



 -Dlaczego przesłuchuję mnie Pan jak jakiegoś bandziora? Nie jestem złą małpą! Jestem dobrą małpą! I mam do wykonania ważną pracę. Nie mam czasu, żeby stać i rozsiewać głupie plotki! 
-Ale...Rany, o co mu chodzi? 

Za głównych bohaterów tego tomu spokojnie można uznać arabskich baśniowców.
To wokół nich rozgrywa się fabuła czterech pierwszych zeszytów. Po przyjeździe Sinbada wraz z całym karawanem pod FabelTown dowiadujemy się że bohater ma kilka spraw do załatwienia. Natomiast w ukryciu Jusuf, będący jego czarnoksiężnik planuję spisek. Jeżeli nikt go nie powstrzyma, to może polać się krew, a głowy niektórych bohaterów mogę pożegnać się z ciałami. Czy książę Uroczy i Bestia zareagują w porę? To jest dobre pytanie, a odpowiedź na nie znajdziecie właśnie w tym komiksie. W drugiej historii, która jest o połowę krótsza od pierwszej, główne skrzypce grają Rodeny i June. Są oni szalenie zakochani w sobie. Ich miłości przeszkadza jednak to, że lalki nie mogę się kochać w ten fizyczny sposób...



 -Rodeny i June, tak? Nie stójcie jak słupy soli, tylko podejdźcie, żebym wam się przyjrzał. Twój kapitan piszę, że chcesz mnie poprosić o coś niezwykle ważnego. Proś więc. 
-Tak, Ojcze Dżepetto. June i ja się kochamy. Pragniemy byś zmienił nas w prawdziwe ciała. Żebyśmy mogli się pobrać... 

 Historie i postacie zawarte w Arabskich nocach (i dniach) bardzo mi się spodobały. Mimo tego, że główny wątek był wątły to był on całkiem sympatyczny. Druga historia natomiast była również niczego sobie. 

Plusy:
-Ciekawie bohaterowie
-Interesująca historia
-Dużo śmiesznych tekstów
Minusy:
-Niewykorzystany do końca potencjał arabskich baśniowców
-Brak Biggb'ego Wolfa

Podsumowując jest do bardzo dobra lektura. Jeżeli ktoś z was nie wie jak spożytkować swój czas, to spokojnie może sięgnąć po ten komiks. Tytuł ten ma około 120 stron, więc przeczytanie jego nie zajmie dużo czasu. Kończąc, życzę wam miłego dnia.

Ocena:7/10