Żywe Trupy: Najskrytsze pragnienia

Nie mogłem pozwolić wam dłużej czekać na recenzje następnego tomu The Walking Dead. Jak, że sam przeczytałem go już dość dawno temu i nie chciałem się zbytnio wybijać z toku innych lektury, to postanowiłem go sobie jedynie przekartkować. Nie był to głupi pomysł, bo dzięki temu możecie teraz spokojnie przeczytać tą recenzje...




Tytuł: Żywe trupy: Najskrytsze pragnienia 
Scenarzysta: Robert Kirkman
Rysownicy: Charlie Adlard, Cliff Rathburn
Wydawnictwo: Image Comics/Taurus Media 
Zbiór składa się z: The Walking Dead# 19-24 

Przez dwa tygodnie nie wymyśliłem całkowicie nic nowego co mógłbym napisać na temat autorów tego tomu. To, że Kirkman zna się na pisaniu ludzkich dramatów...wiecie. Liczę na to że jesteście świadomi również tego, że gość jako scenarzysta jest rewelacyjny. Wiele razy udowodnił mi już że jego historie są strasznie wciągające, tak samo było też w tym przypadku. Rysownicy, którzy od drugiego tomu się nie zmienili, poprawili trochę swój warsztat. W tym tomie ich rysunki wydają się bardziej żywsze niż poprzednio, co naprawdę jest dużym plusem.
-Nie! Mówiłeś, że ich nie zabijesz! Miałeś ich tylko zmusić by odeszli! 
-To zależy od nich. I przecz ode mnie z łapami. 
-Lori, zabierz dzieciaki do środka. Spróbuję przemówić Dexterowi do rozumu. 
-Nikt się nie rusza, chyba, że w stronę tej cholernej bramy, wychodząc. Rozumiemy się? 

 Więzienie zostaję zaatakowane przez szwendaczy, tym o to motywem rozpoczyna się czwarty tom. Rick chcąc bronić siebie i swoją rodzinę postanawia postrzelić jednego z więźniów, którego wcześniej bezpodstawnie zamknął w izolatce. Niedługo później do ekipy naszego bohatera dołącza piękna i tajemnicza kobieta umiejąca rewelacyjnie władać kataną. Michonne, bo tak się owa wojowniczka nazywa wprowadzi nie małe zamieszanie w schronieniu. Rick chcąc ratować sytuację wpadnie w konflikt ze swoim przyjacielem, który może doprowadzić do śmierci jednego z nich...
-Nie wstydzisz się, że jesteś mordercą? 
-Miałem uzasadniony powód, aby go zabić. Czuję się usprawiedliwiony. Na miłość boską, on zamordował moją córkę. 
-Nie wiem, co tu się dzieję, ale błagam, uspokójcie się...jesteście przyjaciółmi, dajcie już spokój. Bo się nawzajem pozabijacie. 

 Spokojnie za głównych bohaterów tego tomu można uznać Ricka i Tyressa. Ten pierwszy jest dawnym gliną i liderem ocalałych, a drugi natomiast dawnym futbolistą i przyjacielem tego pierwszego. Oprócz tej dwójki dość dużą rolę w tym tomie odgrywa również tajemnicza kobieta znana równie dobrze jako Michonne. Posługuję się ona bardzo dobrze bronią białą i jest bardzo skrytą osobą...Napisałbym też chętnie o Herschelu i Axelu, ale lepiej samemu zobaczyć jakie to postacie czytając Żywe Trupy oczywiście.
-Przestać pchać tak mocno do dołu. Nie musisz tego robić, wystarczy pchać do przodu. Niech lemiesz odgarnia ziemię za ciebie. Niepotrzebnie się przemęczasz.  -Tak? Ale idzie mi coraz lepiej, no nie? Uczę się, kumasz?

 Polskie wydanie od Taurus Media, które udało mi się przeczytać jest dobre. W tekstach widzę coraz mniej błędów, co strasznie mnie cieszy. Okładka, którą został ozdobiony ten tom bardzo przypadło mi do gust. Nie nawiązuję w końcu, aż tak do zombie. Widać na niej dwójkę dość odmiennych od siebie ludzi, jeżeli domyślicie się kto to, to napiszcie ich imiona w komentarzach...

 Plusy: 
-Wydanie
-Tłumaczenie
-Postacie
-Spór o więzienie

Minusy: 
-Śmierć jednego z ocalałych
-Zachowanie pewnej postaci

 Jeżeli minusy wam nie przeszkadzają, a plusy robią to co powinny to koniecznie sięgnijcie po ten album. Mojej osobie bardzo przypadł on do gustu, dlatego wystawię mu dość dobrą ocenę, a mianowicie: 8/10

Do zobaczenia już wkrótce...
(Pora na kolejną przerwę na blogu :D )

Popularne posty z tego bloga

Kaznodzieja: Zdarzyło się w Teksasie

Zombie SS (seria)

Początek końca#1