Żywe trupy: Bezpieczeństwo za kratami

Uwielbiam serię The Walking Dead za coś, co strasznie trudno mi zdefiniować. Swoją przygodę z Żywymi trupami rozpocząłem dość nietypowo, bo od pewnego filmiku Czarnych Owiec (ciekawe czy ktoś z was zgadnie jakiego). To właśnie dzięki Dakanowi i Kierownikowi poznałem znakomitą serię Kirkmana... jeżeli jakimś cudem zobaczycie ten post, to bardzo wam dziękuję.



Tytuł: Żywe trupy: Bezpieczeństwo za kratami 
Scenarzysta: Robert Kirkman 
Rysownicy: Charlie Adlard, Cliff Rathburn 
Wydawnictwo: Image/ Taurus Media  
Zbiór składa się z: The Walking Dead#13-18 

Dwa tygodnie temu pojawiła się recenzja drugiego tomu Żywych Trupów...od tego czasu autorzy ciągle pozostali ci sami. Po przeczytaniu tego komiksu dostałem nie małego olśnienia, Kirkman strasznie dobrze zna się na pisaniu dramatów ludzkich. Widać po fabule, że człowiek naprawdę się stara. Rysownicy zajmujący się planszami zyskali chyba jakąś nową wenę, bo kreska jest u nich nieco lepsza, ale równie dobrze może mi się to tylko wydawać.

 -Andrea! Biegnij do wozu i przynieś nam amunicję! 
-Mówiłem, że nie będzie miło. 
-Na pewno to przepowiedziałeś. Tylko strzały w głowę
-Musimy oszczędzać naboje. 
-Postaram się, byś był ze mnie dumny. 

Trzeci tom The Walking Dead rozpoczyna się od przyjazdu ekipy Ricka do więzienia. Nasi bohaterowie postanawiają je dokładnie oczyścić, a później osiedlić. Nie mija dużo czasu, a spotykają tam pierwszych ocalałych. Są to więźniowie, którzy nie są zbyt przychylni temu by oddać swój dom. Po wysprzątaniu bloków i terenów położonych obok więzienia, policjant postanawia pojechać po Herschela i jego rodzinę. Czy dobre myśli bohatera nie spowodują, że to będzie zła decyzja?

 -...Och, ten gość, Axel wydawał się miły 
-Nie obchodzi mnie to. Cieszę się, że śpią na niższym poziomi. Podoba mi się, że nie ufają nam w równym stopniu co my im... 

Za głównych bohaterów tego tomu spokojnie można uznać Ricka i Tyressa. To właśnie wokół tej dwójki w pewnym sensie toczy się cała fabuła trzeciego zbioru. Ten pierwszy jest liderem ocalałych (i ojcem), który postanawia znaleźć dla nich nowy dom. Tyresse natomiast jest ojcem i ma nie mały problem na głowie ze swoją córkę, która zakochała się w dość nieodpowiednim facecie. Obaj mężczyźnie są typami ludźmi, którzy nie pozwolą sobie pluć w twarz, razem tworzą mieszankę wybuchową i lepiej z nimi nie zadzierać...ale ci co czytają komiks, dobrze to już wiedzą.

 -Julie, kochanie...to ja! Twój ojciec! 
-Guh 
-Tyreese... odchyl jej głowę, żebym mógł strzelić! 
-Nie waż się dotykać tego cholernego spustu! To moja mała dziewczynka! Nic jej nie jest! Daj mi z nią porozmawiać. 

Polskie wydanie, które udało mi się przeczytać jest bardzo przyjemne w lekturze...mimo że czasami niektóre zdania są toporne co już nie pierwszy raz zobaczyłem w tej serii. Okładka jak i reszta jest na dobrym poziomie. Bardzo mnie cieszy, że ta seria jest wydawana w Polsce, teraz zostało tylko czekać aż nasz rynek zechcę wydać serię Invacible...

 Plusy:
-Ciekawe postaci
-Pojawienie się więzienia
-Nowi bohaterowi
-Dużo akcji
-Powrót Herschela

Minusy:
-Toporne dialogi

Jeżeli minusy wam nie przeszkadzają, a plusy robią to co powinny, to koniecznie sięgnijcie po ten komiks. A tak na poważnie, jeżeli podobały się wam poprzednie tomy i jesteście ciekaw dalszych losów bohaterów, to ten tytuł jest dla was. Ocena: 8/10

Popularne posty z tego bloga

Kaznodzieja: Zdarzyło się w Teksasie

Zombie SS (seria)

Dead Rising 3