Książkowy Piątek: World War Z

O tej książce zamierzałem napisać już nieco wcześniej, ale jakoś zabrakło mi do tego chęci. Dostałem ją rok temu na gwiazdkę i powiem szczerze od razu się za nią zabrałem, a takie rzeczy zdarzają mi się dość rzadko. Przeczytanie jej zajęło mi raptem parę dni, a ta książka nie należy przecież do cienkich. Będąc szczerym chętnie zabrałbym się za nią ponownie, ale na półce czekają już na mnie inne tytuły, a ja nie zamierzam stać w miejscu....



Tytuł: World War Z
Autor: Max Brooks
Wydawnictwo: Zysk i S-Ka Wydawnictwo

Tytuł ten po raz pierwszy ujrzał światło dzienne w 2006 roku. Nie minęło dużo czasu, a książka zyskała opinię Bestsellera. Max Brooks jak autor wykazał się nie małą wiedzą, pisząc tą powieść w stylu reportażowym. Wszystko co opisał w książce wydaję się być takie naturalne, mimo że mało możliwe. Siedem lat po premierze, do kin trafia ,,hicior” z Bradem Pittem w roli głównej. Jedyne co wiążę ten film z książką to tytuł i Izrael.


-Ucieczkę? Przecież za drzwiami byli zombie... 
-Przez okno, na balkon mieszkanie pode mną. Pomyślałem, że zrobię linę z prześcieradeł...słyszałem o tym od otaku, którego specjalnością były ucieczki z amerykańskich więzień.

World War Z podzielone jest na 8 rozdziałów, których nazwy ośmielę się wam teraz udostępnić i liczę na to, że nie zepsuję tym nikomu zbytnio lektury:

1.Ostrzeżenia 
2.Oskarżenia
3.Wielka panika 
4.Przełom 
5.Front wewnętrzny w Ameryce 
6.Dokoła świata-i ponad nim 
7.Wojna totalna 
8.Pożegnania 

Dobra, mamy rozdziały, to teraz pora by powiedzieć sobie nieco o samej fabule, taki mały zarys... Mamy dziennikarza, która postanawia sobie porozmawiać ze świadkami apokalipsy zombie. Widocznie w tej książce wszystko potoczyło się dobrze, skoro komuś chce się z kimkolwiek o tym rozmawiać. Tak więc dzięki pracy naszego bohatera dostajemy wiele opowieści z czego część jest naprawdę świetna. Przynudzały mnie jednak trochę historię z frontu...właściwie nie wiem nawet dlaczego...ale znając szczęście, gdy kolejny raz sięgnę po tą książkę, tego problemu może już nie być.


 Mówili mi, że to co się tutaj stało, nie było niczym wyjątkowym. Na całym świecie, wszędzie tam, gdzie morze styka się z lądem, zdesperowani ludzie usiłowali wsiąść na cokolwiek pływającego, by na morzu szukać szansy przeżycia.

Napisałbym teraz, że głównym bohaterem tej książki jest dziennikarz, ale to niekoniecznie prawda. Głównymi bohaterami powieści są wszyscy ludzie, którzy to wszystko przeżyli, on jest tylko osobą która przekazuję ich słowa dalej. To właśnie historię ludności poznajemy w World War Z. Dowiadujemy się jak żyli przed, podczas i jak żyją teraz, po Wojnie Z. Oprócz nich dość dużą rolę odgrywają też Zaki, które spokojnie można uznać za zombie.

 W czasie walk w Denver nasi żołnierze podeszli do wysokiego wieżowca, w którym kiedyś zabarykadowało się kilkuset uciekinierów, ale niestety był wśród nich jakiś Zak i po pewnym czasie wszyscy się zreanimowali. 

 Polskie wydanie, które otrzymałem niecały rok temu, bardzo przypadło mi do gustu. Na okładce widzimy kadr z filmu z 2013 roku, a w środku mamy dość sporą czcionkę. Każdy rozdział posiada własną grafikę, co jest dość miłym rozwiązaniem dla oka. Mógłbym wymieniać to wszystko dłużej, ale wydaję mi się, że lepiej będzie jak zrobię klasyczną listę.


 Plusy: 
-Wiele opowieści
-Ciekawi bohaterowie
-Dobrze rozpisany motyw zombie
-Duża czcionka
-Ładnie zrobiona okładka
-Napisana w stylu reportażowym

Minusy: 
-Braka nawiązania do Polski, mimo że w książce pojawili się nasi sąsiedzi 

Podsumowując, jest to bardzo dobra książka, warta uwagi. Jeżeli lubicie czytać wywiady i bać się czegoś, to możliwe że ten tytuł da wam coś czego oczekujecie. Ocena: 8/10

To właściwie już koniec postu, ale mam do was jeszcze jedną sprawę. Przez najbliższy czas w piątek nie pojawią się żadna recenzja...skończyły mi się książki do recenzji, nic więcej nie przeczytałem.