Żywe trupy: Wiele mil za nami

Dzisiaj o 22 na Foxie pojawi się 7 sezon The Walking Dead. Na swoje szczęście nie dawno kupiłem drugi tom serii na podstawie której w pewnym sensie opiera się serial. Jednak to nie na podstawie tego zbioru powstanie najnowszy sezon. Rozszerzenie, bo chyba tak to mogę nazwać, tej historii mogliśmy zobaczyć w drugim sezonie tego jakże znakomitego serialu. Dlatego też specjalnie dla was napiszę też trochę o tym sezonie, mimo że i tak najlepszy był ten pierwszy.




















Tytuł: Żywe trupy: Wiele mil za nami 
Autorzy: Robert Kirkman, Charlie Adlard, Cliff Rathburn 
Wydawnictwo: Tauros Media/Image 
Zbiór składa się z: The Walking Dead#7-12 

Zacznę od rzeczy, która mocno mnie zirytowała w tym tomie. Z obsady autorskiej odszedł Tony Moore, odpowiedzialny za rysunki. Moim zdaniem z tego powodu komiks trochę ucierpiał, możliwe że inni mają całkowicie odmienne zdanie, szanuję to. Naszego starego rysownika zastąpiło dwóch nowych. Chciałbym powiedzieć, że nie jest źle, ale nie jest też dobrze, więc trudno mi stwierdzić. Momentami brakuję mi tu dynamiki, a przecież po samych kwestiach widać, że powinna być. Liczę na to, że w następnych tomach to się to poprawi, bo na powrót Moore nie ma co liczyć...a szkoda. Robert Kirkman swoją robotę wypełnił jak zwykle doskonale. Fabuła zawarta w tym komiksie jest bardzo ciekawa i wystarczyła na zapełnienie całego drugiego sezonu serialu, chociaż motyw z farmą zaczyna się bodajże po drugim zeszycie. Co tu jeszcze dodać... może to, że jest to naprawdę świetnie napisana historia, może nie taka dobra jak ta w pierwszym tomie, ale naprawdę jest niezła.



-Hej!Hej! Nie strzelajcie! 
-O Jezu, człowieku! O Boże mogliśmy was zabić! 
-Przepraszam, że się podkradaliśmy...szczególnie w takich ciemnościach. Szliśmy przez pole, kiedy moja córka, Julie, zobaczyła wasze reflektory. Nie widujemy wielu ludzi... a przynajmniej żywych...już nie. 
 -Rozumiem cię...zaczynałem już myśleć, że jesteśmy jedyni. Jestem Rick. 
-Tyresse. 

 Historia zawarta w tym tomie skupia się na poszukiwaniu nowego domu przez Ricka i jego ekipę. W międzyczasie na ich drodze pojawia się Tyresse, jego córka i jakby to powiedzieć jej wkurzający chłopak. Za pierwszym razem trafiają na tajemnicze osiedle, może to być Aleksandria, ale jeszcze nie obejrzałem 6 sezonu TWD więc trudno mi to stwierdzić. Mają szansę rozpoczęć tam nowe życia. Jednak przez głupi wypadek, bohaterowie muszą opuścić to miejsce. Nie mija dużo czasu, a trafiają na farmę z powodu postrzelenia syna Ricka-Carla. Herschel Green chcąc ratować młodego chłopca, zabiera go na stół operacyjny. Niedługo później na farmie zjawia się reszta ekipy przyprowadzona przez Tyressa, nie Shane, ten już nie żyję. Jest to jedna z tych zmiana w serialu, która mi nawet pasowała. Cieszy mnie jednak, że każdy z tych bohaterów otrzymał swoje dobre sceny. W komiksie jednak większą rolę odgrywa Tyresse. Bohaterowie nie chcąc spać w kempingowcu, pytają się starca o stodołę, ten jednak stanowcza zabrania im tam wchodzić. Co kryję tam Herschel? Czy ciekawość zwycięży z rozsądkiem? By się tego dowiedzieć, warto zapoznać się z tym tomem.


 -Lori? Lori wszystko w porządku? 
-Nie, Rick. Jestem w ciąży. 
-W ciąży? Jak długo? 
-Nie wiem...tydzień...dwa, mam nieregularny okres, od kiedy zaczęło się to wszystko. Chyba przez cały ten stres. 
-Jesteś pewna? 
-Jestem pewna. Dokładnie wiem, jakie to uczucie. Nie mam wątpliwości...Jestem w ciąży 

 Bohaterów w tej historii jest multum. Ja w tym tekście postaram się napisać jedynie o paru z nich. Lori na początku tomu oznajmia, że jest w ciąży. Pojawia się pytanie z kim...z Rickiem czy Shanem? Szeryf, który w poprzednim tomie był świadkiem śmierci swojego przyjaciela jest ciągle męczony tym pytaniem przez samego siebie, a jakby tego było mało...Dale zaczyna mu opowiadać o tym jak Lori mogła go zdradzać z Shanem. Po pojawieniu się Tyresee w drużynie, ekipa czuję się od razu nieco bezpieczniejsza. Dwóch siłaczów to nie jeden. Jest to jedna z moich ulubionych bohaterów z serialu i z komiksu chyba też. Polubiłem go za to, że mimo tego co przeżył, dalej jest ludzki. Innym moim ulubieńcem jest natomiast Herschel. Strasznie człowieka polubiłem, za charakter i za to co zrobił dla całej drużyny. Liczę na to, że z następnymi tomami będzie mi coraz bardziej przypominał tego serialowego i nie zginie z rąk Gubernatora jest to jedna z rzeczy o które proszę...chociaż teraz to raczej nie ma już sensu. 

Polskie wydanie, które udało mi się przeczytać może nie zachwycać. Cały tom jest czarno-biały(co oczywiście jest normalne, bo taki jest komiks) nie licząc rzecz oczywista okładek. Mi takie podejście do tematu początkowo przeszkadzało, nie wiem nawet dlaczego. To jeszcze było wtedy kiedy o tej serii po raz pierwszy usłyszałem. Cała historia mieści się na 134 stronach co jak na 43 złote wydaję mi się trochę za mało, ale mogę się mylić. Momentami teksty bohaterów wydawały mi się nie składne, tak jak niektóre moje zdanie na blogu. Jednak gdy doczyta się komiks do końca, to wie się już o co tak dokładnie w nim chodziło. Możliwe, że ta nieskładność wychodziła z tego, że niektóre teksty mówiły dzieci, ale to tylko moje zdanie...


-Andrea ma się dobrze. 
 -Hę?Co? 
-Poszłam tam, żeby dać im koc i zobaczyłam ich...w niemal pełnej krasie...razem. Więc nam przypadnie ich dodatkowy koc. Nie chciałam przeszkadzać. 
-Naprawdę? Fiu. Szczęściarze z nas, co? 
-Pomyślałam, że nie jest im potrzebny... sami się rozgrzewają. 

 Parę osób zarzuciło mi, że nie piszę swoich odczuć na temat danych tytułów i jest w tym trochę prawdy. Pora to zmienić. Komiks ten nie wywołał na mnie może dość dużych emocji jak poprzedni tom, ale był na wysokim poziomie. Podczas lektury, czułem się lekko zawiedziony z powodu zmiany szaty graficznej. Ta co była wcześniej nieco bardziej mi przypasowało. Na pochwałę zasługuję jednak sposób prowadzenia narracji. Kirkman napisał ją rewelacyjnie. Cały czas czuć, że coś się dzieję. I to właśnie za to, tą serię lubię...tak samo jak serial, chociaż tam były momenty pauzy, gdzie właściwie nic się nie działo. 

Podsumowując:
 Plusy:
-Pojawienie się nowych postaci w tym Tyressa i Hershela
 -Pojawienia się farmy Hershela
 -Pojawienie się Osiedla, które przypominało mi Aleksandrie

Minusy:
-Inny wygląd niektórych bohaterów w porównaniu do serialu
-Śmierć niektórych postaci

 Jeżeli minusy was nie zniechęcają, a plusy robią to co powinny to koniecznie sięgnijcie po tą pozycję. Ocena: 7/10

Popularne posty z tego bloga

Kaznodzieja: Zdarzyło się w Teksasie

Zombie SS (seria)

Dead Rising 3