Książkowy Piątek: Kenobi


Po seansie III epizodu gwiezdnej sagi(któryś już raz z kolei) w mojej głowie zawitało pewne pytanie, jakie były dalsze losy Mistrza Kenobiego. Uznałem to za dobrą okazję, żeby zapoznać się z książkowym uniwersum tego jakże wspaniałego świata. Nie przeczytałem jeszcze nawet procenta wszystkich książek i komiksów spod szyldu Gwiezdnych Wojen, więc nie zamierzam udawać, że jestem jakimś ekspertem. Raczej nie zmieni się to dość szybko, ale zawsze warto próbować. Gdy po raz pierwszy usłyszałem o tej książce, nie mogłem przejść obok niej obojętnie...






Tytuł: Kenobi
Autor: John Jackson Miller
Wydawnictwo: Amber



Mrok ogarnął galaktykę. Imperator przejął kontrolę nad Republiką Galaktyczną z pomocą Anakina Skywallkera, niegdyś jednego z najwybitniejszych Rycerzy Jedi, których zadaniem była ochrona bezbronnych. Anakin, który uległ Ciemnej stronie mistycznej Mocy, żyje teraz jednak jako bezwzględny siepacz Imperatora, Darth Vader. Jednak nadzieja także żyje- w postaci nowo narodzonego synka Anakina, nad którym czuwa przyjaciel i dawny mentor Anakina, Obi-Wan Kenobi... 

Autorem powieści jest John Jackson Miller znany przede wszystkim z pisania scenariuszy do komiksów, takich chociażby jak: Mass Effect, Star Trek czy Star Wars z którym współpracę rozpoczął w 2005 roku. W październiku 2012, Del Ray ogłosił że Miller będzie odpowiedzialny za napisanie książki o przygodach charyzmatycznego Mistrza Jedi na wygnaniu. Rok później, bo 27 sierpnia 2013 roku, na rynku pojawiło się pierwsze wydanie tej powieści. Szkoda tylko, że książka nie załapała się do nowego kanonu Gwiezdnych Wojen, no cóż...tak to już bywa.

Akcja książki rozpoczyna się niedługo po zakończeniu Zemsty Sithów. Dawny Mistrz Jedi wraz z nowo narodzonym dzieckiem swojego ,,przyjaciela” wyrusza na Tatooine by oddać je jego najbliższej rodzinnie. Po pozostawieniu Luke, oddala się od farmy Larsów i rozpoczyna nowy rozdział w swoim życiu, w międzyczasie próbuję porozumieć się ze swoim mistrzem. Obi Wan w czasie swojego pobytu na planecie próbuję się całkowicie odciąć od tego co dzieję się w galaktyce, czy to mu się uda? Trudno stwierdzić, bo gdy na drodze pojawiają się potrzebujący, nic nigdy nie jest wiadome.

  Ben odchrząknął . 
-Cóż, pewnie tak. Miałem jednak nadzieję, że w warsztacie w Bestinie widzieli...-Wskazał dłonią z grubsza na wschód. 
-Jeździsz do innego sklepu?-Kallie zmrużyła podejrzliwie oczy. 
-Tak to już jest, kochanie-westchnęła Anillen.-Daj komuś zniżkę, a przestanie cię szanować. 
Z wnętrza pogrążonego w półmroku LiteVana dobiegło sarkastyczne: 
-Nie naprawią ci tego w Bestine! 
Ben spojrzał na Anillen i podniósł pytająco brwi, a kobieta przewróciła oczami. 
-To mój syn. Następny pustelnik. - Podeszła do ciężarówki i zastukała w ramę okna.- Skąd wiesz, Jabe? Nawet nie widziałeś, co to takiego! 
Jabe wyjrzał przez okno. 
-Warsztat i sklep z częściami w Bestinie jest nieczynny- wyjaśnił.-Syn Geelerów się żeni. Wyjechali na cały tydzień. 



 Może się wydawać, że główną rolę w książce odgrywa Kenobi, niestety jednak jest on jedynie postacią drugoplanową, jak nie trzecią. Na pierwszym planie mamy natomiast Anillen i Orina. Ta dwójka całkowicie różni się od siebie. Łączy ich jedynie to, że kiedyś mąż kobiety przyjaźnił się z tym mężczyzną. Anillen jako matka i wdowa, próbuję wychować swoje dzieci jak najlepiej. Orinn natomiast, mimo tego że już parę lat temu stracił bliską sobie osobę, nie zdaję sobie sprawy z tego jaką krzywdę robi swoim dzieciom. Pozwala on im na wszystko...Nie mija dużo czasu, a bohater zaczyna coś kręcić i próbuję poderwać kobietę.

Spokojnie to nie wszystko, ten tytuł ma jeszcze swoje asy. Na początek dostajemy mocne wejście naszego Jedi, żeby przygotować nas na 300 stron dramatu takiego filmowego, a potem na sam koniec autor ukazuję nam interesująco ciekawą batalią. Okładka tej książki wygląda tak jakby została skopiowana z trzeciej części Gwiezdnych Wojen, ale to tylko moje zdanie. Ogólnie bardzo ciekawym pomysłem było ustawienie Evana McGregora na froncie tak ciekawego tytułu. Czcionka w tej książce jest mała i mogłoby się wydawać, że dzięki temu Kenobiego będzie czytało się o wiele dłużej. Nie jest jednak źle, bo i tak książkę czyta się bardzo dobrze.

  -Czy...coś ci się przydarzyło, Ben? 
-Nie- odparł , wpatrując się w talerz. I prawie szeptem dodał- Nie mnie. Nagle odwrócił się i zaczął wycierać stoły, przy których siedzieli. Ominął ostrożnie Bohmera, który sierdział wciąż nieruchomo, sam nad swoim napojem. Ben rozpogodził się, spoglądając na niego z podziwem. 
-Ten to dopiero potrafi obserwować. 
Bohmer ani drgnął, cały czas skupiony na parującej filiżance. 
 -Nie mam pojęcia, co on tam widzi- Wyznała Annilen.- Nie wiem nawet , dlaczego tu codziennie przychodzi.- Czasami zastanawiała się, jakiż to smutek dręczy Rodianina. 
 -Znasz trochę rodiańśki?-spytał Ben. 
-Nie jestem nawet pewna, czy on zna. Tyle lat go znam, a nic o nim nie wiem.- Uniosła brew, spoglądając na Bena- To chyba zaraźliwe.


Podsumowują, jest to dość dobra książka dla wszystkich fanów Gwiezdnych Wojen, science-fiction i książek obyczajowych. Wątpię jednak by od tak komuś się spodobała. Ja nad tematem zawartym w książce bardzo długo się zastanawiałem i dlatego ta powieść dała mi w pewnym sensie to czego szukałem. Czy w waszym przypadku będzie podobnie? Liczę na to że tak.

Plusy:
-Mocne wejście Kenobiego
-Ciekawe przedłużenie Zakończenia Zemsty Sitchów
-Pojawienie się wielu nowych postaci
-Pokazanie zmiany stylu życia Obi Wana
Minusy:
-Brak Kontynuacji...
-Brak wizyt kontrolnych u Larsów (żartuję oczywiście...z tego co pamiętam to zabronili oni mistrzowi zbliżać się do ich farmy i nazwali go dziwakiem)

Moja skromna ocena to 8/10.
Jeżeli czytaliście tą książkę, to podzielcie się opiniami w komentarzach i zobaczenia już jutro.

Póki nie nadejdzie nasz czas, zniknąć musimy 



Popularne posty z tego bloga

Kaznodzieja: Zdarzyło się w Teksasie

Zombie SS (seria)

Dead Rising 3