Baśnie: Folwark Zwierzęcy

Tydzień temu mieliście okazję przeczytać recenzje pierwszego tomu Baśni. Jeżeli was zachęciłem do lektury tego komiksu, jestem strasznie z siebie dumny. W tym tygodniu postanowiłem natomiast rzucić na tapetę kolejny tom tej jakże znakomitej serii, a mianowicie Folwark zwierzęcy. Nie wiem czy ta nazwa coś wami mówi...ale postaram się w tym poście wytłumaczyć czym że był ten Folwark w komiksie i nie tylko.




Tytuł: Baśnie: Folwark Zwierzęcy
Scenariusz: Bill Willingham 
Rysunek: Mark Buckingham, Steve Leialoha
Wydawnictwo: Egmont

Za historię tego tomu tak samo jak i poprzedniego i wszystkich późniejszych z tej serii odpowiada Bill  Willingham. Nie będę znowu rozpisywał się na jego temat, bo i po co. Wcześniej o nim co nie co napisałem i to powinno wystarczyć. Rysunkami natomiast zajęli się Stave Lainaloha i Mark Buckingham. Z tego co widać dwóch wcześniejszych rysowników odeszło, a na ich miejsce przyszedł Mark. Nie ma jednak co płakać, bo kreska nadal jest bardzo dobra i dzięki niej czyta się bardzo wygodnie cały tom.



 Akcja komiksu rozgrywa się zaraz po wydarzeniach mających miejsce w Woodlandzie. Śnieżka chcąc pogodzić się z własną siostrą wyjeżdża wraz z nią na wieś. Nie długo później w nie wiadomych okolicznościach ginie jedna z trzech świnek.Wcześniej jednak mieszkańcy folwarku rozpoczynają przygotowania do rewolucji. Gdy Królewna Śnieżka i Czerwona Róża się o tym dowiadują, wpadają w wielką pułapkę. Miejsce gdzie przebywają zostaję odcięte od świata, a jedynym ratunkiem może być ekipa którą zebrał nasz detektywistyczny wilczur-Biggby

 Bohaterowie tego tytułu to tym razem Śnieżka i Czerwona Róża. Ta pierwsza to dama z czarnymi włosami obejmująca posadę zastępcy burmistrza w Baśniogrodzie. W tym komiksie przywarło do niej miano dziewczyny Biggbego ale czy to prawda, tego trzeba się dowiedzieć już samemu. Drugą dość ważną postacią jest natomiast Czerwona Róża. W przeciwieństwie do swojej siostry nie obejmuję żadnej posady, w pierwszym tomie mogliśmy uznać ją za martwą jednak okazało się że był to zwykły podstęp mający na celu oszukanie Sinobrodego.

 Kreska w tym tomie nie wiele różni się od tej którą mogliśmy zobaczyć w poprzednim tomie. Dialogi w komiksie dalej są dobre i dość długie, dzięki czemu można spędzić bardzo dobrze czas czytając drugi tom Baśni. Tytuł podobnie jak poprzedni tom tej serii przeznaczony jest raczej dla pełnoletnich czytelników. Mimo że w porównaniu do następnego tomu nie jest on jeszcze aż tak dorosły. Jeżeli jednak spodobał wam się tom pierwszy to nie będzie wam chyba żal wydać około 25 złoty na kolejny. Niestety cena z tomu na tom będzie raczej już szła do góry. Ale to jest chyba rzecz oczywista bo na przykład w tym tomie mamy 111 stron komiksu, a w trzecim już 190. Ale to jest już sprawa na całkiem inny tekst.

Jako, że na początku obiecałem powiedzieć wam co nieco o Folwarku, teraz swojego słowa dotrzymam. Na moje oko twórca garściami brał w tym tomie wszystko co dobre w Folwarku Zwierzęcym  z 1945 George Orrwela. Jest to dość ciekawa książka opowiadająca o losach zwierząt, które przejęły władzę. Rządzą nimi świnie, bo są najmądrzejsze. Podobnie również było i tu. Jedynym człowiekiem na farmie w komiksie był Kowal, w książce było natomiast starsze małżeństwo, które zostało przegnane. Nie chcąc jednak więcej nic zdradzać, podsumuję już tylko i wydam praworządną ocenę.

Plusy:
-Ciekawe postacie
-Nawiązanie do Folwarku Zwierzęcego
- Interesująca Fabuła
Minusy:
-Zbyt mało udziału Biggb'ego Wolfa w Komiksie
 -Dość krótka historia


Jeżeli jednak plusy was zachęcają, a minusy nie zniechęcają to jak chcecie to zajrzyjcie do tego komiksu. Zanim się jednak dzisiaj z wami pożegnam, chciałbym jeszcze tylko wystawić
ocenę 8/10