Ród M

Jako, że wakacje to doskonały czas na odpoczynek i inne rzeczy tego typu. Postanowiłem, że w tym tygodniu napiszę kolejną recenzje. Tym razem na tapetę postanowiłem wziąć nieco ważniejszy tytuł dla komiksowego uniwersum Marvel, niż było to poprzednim  razem. Komiks który wam dzisiaj przedstawię w Polsce wyszedł za pośrednictwem Muchy Comics i Hatchete. Ja na swojej półce mam to drugie wydanie i dlatego dzisiaj przyjrzymy się jemu.




Tytuł: Ród M
Twórcy: Braian Michael Bendis, Oliver Coipel
Wydawnictwo: Hatchete
Scenarzystą tej serii jest człowiek znany z dobrych początków i takich sobie końców. Mówię oczywiście o Panie Bendisie. Jest on autorem, który ma tendencje do skupiania się na jednym bohaterze. Przykładowo w tym komiksie to był Wolverine. Bynajmniej jak tak to odczułem. Żeby nie mówić, że to zły twórca, bo ja jego komiksy naprawdę bardzo lubię. Wspomnę, że jest autorem Alias. Dość mocnej serii na podstawie której powstał serial  Jessica Jones. To co napisał w tym tytule moim zdaniem jest bardzo interesująco. Później opiszę nieco zarys fabularny, ale na razie mogę jedynie powiedzieć że mistrz początków bardzo dobrze spełnił swoje zadanie. Zastanawia mnie tylko czy pisał on to z pasji, czy po prostu pisał bo musiał. Bo z tego co wiem, jak mu się coś chcę to tworzy bardzo dobre historie. Oprawą graficzną w tym komiksie zajął się natomiast francuski rysownik Olivier Coipel. Pracował on dla Marvela jak i dla Dc Comics. W swoim dorobku ma nawet komiks o spotkaniu Stan Lee ze Spider-manem. Ciekawe jak ono mogło wyglądać. Wracając jednak to artysty. Ma on bardzo podobny styl do Romity. A będąc szczerym za bardzo kwadratowe twarze do mnie nie przemawiają. Takie bynajmniej miałem odczucie patrząc się na Rossomaka czy innych męskich bohaterów, bo kobiety to on umie rysować. Dobre chociaż to.

Widać, że się pajęczak zdziwił.
Ciekawe czy wiedział co te światło może znaczyć. 
Dobra, skoro wiemy kto i co, przejdźmy teraz do fabuły. Akcja rozgrywa się niedługo po śmierci Hawkeya i rozpadzie Avengers. Scarlet Witch jest niebezpieczna. Trzeba przemyśleć co z nią zrobić. Uśpić jej nie można, bo jak to powiedział jeden z bohaterów, to nie pies. Niedługo później gdy brat Wandy się o wszystkim dowiaduję, rozpoczyna kłótnię z własnym ojcem. Przez co można powiedzieć traci z nim dobry kontakt. Gdy początkowy plan Quicksilvera się nie udaję zaczyna robić się całkiem dziwnie. Nagle na ziemi pojawai się jakieś światło. A po chwili marzenia wszystkich stają się rzeczywistością. Jednak pewnej postaci to przeszkadza. Nie chce tak żyć, chce wrócić do prawdziwego świata. Mowa tu oczywiście o Wolverinie.
Nie wiem czy potrzeba komuś przedstawiać bohaterów, ale szczerze mówiąc nie każdy czyta komiksy. Więc bez narzekania.Tutaj macie krótki opis głównych bohaterów.
 Wolverin jest kanadyjskim mutantem należącym do rodziny X-men. Podczas swojego życia przeżył wiele niesamowitych przygód. Swój szkielet ma wzmocniony adamantium. A jeżeli myślicie, że jest on takiego samego wzrostu jak Hugh Jackman, to jesteście w błędzie. Jest on mężczyzną średniego, a może nawet niskiego wzrostu. Drugą dość ważną postacią w tym tomie jest Scarlet Witch. Bo jakby nie patrzeć to wszystko przez nią. To przecież ona ma moc manipulowania rzeczywistością. Żeby nic więc nie spoilerować, mogę dodać tylko że ma lekki problem z głową i to raczej nie są bóle głowy

Za świat bez mutantów!
I po co mu to było...
Podsumowując. Jest to bardzo dobry komiks. Jeżeli lubicie Rossomaka to otrzymacie bardzo dobrą lekturę. Fabuła komiksu podzielona jest na 8-zeszytów, więc jest rozpisana. Całość posiada sporo dodatków. Więc jeżeli coś takiego was interesuję to zajrzyjcie. Polecam Ocena:7/10