Y the last Man vol 1"Unmanned"

Cześć mam dzisiaj Piątek a to oznacza, że pora na jakąś recenzję, tak więc dzisiaj lecimy z grubej rury, a mianowicie pora na Y the Last Man...na ten tydzień weźmy sobie tom 1

 

Czyje to?

Całą serię napisał Brain K. Vaughan. I powiem jedno bardzo dobrze się spisał bynajmniej w tym tomie. Resztą natomiast zajęła się Pia Guerra oraz Jose Marzen Jr. Trudno mi coś więcej na ich temat powiedzieć bo ich pracę czytam po raz pierwszy ale na temat tego komiksu mogę już powiedzieć nieco więcej...

O czym to?

Pierwszy tom serii opowiada o tym, (uwaga spoiler...dla niedowiarków cała ta recenzja to jeden wielki spoiler.) jak na ziemi zostaję tylko jeden mężczyzna. Ponieważ jakaś dziwna zaraza wszystkich ludzi płci męskiej zesłała pod ziemie wiadomo gdzie. Co w tej serii jest takiego, że miło się ją czyta? A jest w niej to, że po tym jak zniknęli faceci, ludność ziemi się podzieliła. Na tych co chcieli dalej żyć normalnie i na tych co odnaleźli całkiem inne zajęcie. Główny bohater, gdy dowiaduję się, że pozostał jedyny w swoim rodzaju wyrusza w poszukiwaniu siostry nie podejrzewając jednak tego, że ona raczej nie stanie po jego stronie, ale to jeszcze nie w tym tomie.
Ogólnie cały ten tom posiada 5 zeszytów co razem daję nam nieco ponad 120 stron. nie jest to jakaś gruba lektura, ale jak dodam, że tomów jest 10 to i moich recenzji trochę się nazbiera. Co jeszcze mogę powiedzieć temat fabuły tego komiksu, żeby za dużo nie spoilerować. Główny bohater to Yorick, wyruszył on w drogę wraz z agentką 355,  a po drodze dołączyła do nich amerykanka japońsko-chińskiego pochodzenia. To co dotyczyło fabuły to raczej już powiedziałem.
Smaczków w tej recenzji to ja może sobie daruję. Liczę na to, że pochwalicie się swoimi znaleziskami jak przeczytacie.

Czy warto?

Moim zdaniem tak. Warto przeczytać ten komiks chociaż by dla tego, że jest on dość kontrowersyjny. Trzeba dodać że wyszedł on w 2003 roku, więc pokazuję on trochę inną klasę niż komiksy z tamtego okresu. Ogólnie jest to tytuł z ciemnej strony DC czyli Vertigo. Co tu jeszcze można dodać. Dobrze mi się czytało ten komiks.

Co w tym jest na nie

Trudno mi znaleźć jakieś minusy. Chciałbym się do czegoś przyczepić, ale trudno mi tu coś znaleźć.
Chociaż znając szczęście jak przeczytam całą serię to będę miał co podsumowywać.

Podsumowując

Serdecznie polecam ten tytuł każdemu fanowi post apo.
Poważnie mamy to przedstawiony świat niczym jak po apokalipsie.
Nie żebym kogoś obrażał...nie ma tu zombie, ani innych stworów.
Ale za to wcale nie dzieję się mniej.
Jeżeli spodobała wam się moja recenzja to udostępnijcie post.
I trzymajcie się.
Ocena:
8/10

 

 

 

Popularne posty z tego bloga

Kaznodzieja: Zdarzyło się w Teksasie

Zombie SS (seria)

Początek końca#1